Gąbka do zmywania naczyń, zero waste i DIY

paź14

Gąbka do zmywania naczyń, zero waste i DIY

Zawsze kiedy zmywam w domu naczynia zastanawiam się nad znalezieniem złotego środka. Do tej pory korzystaliśmy ze zwykłych gąbek z marketu. No może nie do końca takich zwykłych. Po pierwsze muszą być produkowane w Polsce. Gąbka przecież jest bardzo lekka a zajmuje przy tym dużo miejsca. Ilość paliwa zużywana na transport gąbek z Chin całkowicie przekreśla je w naszych codziennych wyborach. Z drugiej strony nie chcemy pozbywać się dobrodziejstw jakie daje gąbka. Zdecydowanie lepiej wchłania tłuszcze nawet te rozproszone w wodzie. Z tego co pamiętam ze studiów to występuje tam zjawisko koalescencji. Kupujemy więc plastikowe gąbki, ale produkowane w Polsce co niejako usprawiedliwia nas.

 

Czytałem o myjkach ze sznurka konopnego, które można swobodnie prać. Opinie na ich temat są podzielone. Z jednej strony to cudowne rozwiązanie, myjka świetnie zdrapuje i można ją jeszcze zrobić samodzielnie. Z drugiej jednak strony nie ma efektu gąbki, nie wchłonie w siebie tyle tłuszczu co gąbka. No ale przecież prawidłowo naczynia myje się w komorze zlewu napełnionej wodą z odrobiną płynu więc tłuszcz rozprasza się w wodzie. I tak moje rozważania niczym Tewye mleczarza ze Skrzypka na dachu nie doprowadziły do niczego, choć w głowie kołatała już pewna myśl.

 

Niedawno odebraliśmy dostawę z jednej hurtowni. Kurier przywiózł nam nieprzyzwoicie dużą paczkę. Spodziewaliśmy się dużo mniejszego pakunku. Okazało się, że w środku oprócz zamówionych produktów było jeszcze całe mnóstwo wypełniaczy. Mam nadzieję, że z odzysku. W każdym bądź razie u nas w sklepie nie kupiliśmy jeszcze żadnego kartonu ani wypełniacza, bo wszystko otrzymujemy "w spadku". Jednym z tych wypełniaczy była pocięta różowa pianka.

Pianka ze starego materaca 

Od razu w mojej głowie pojawił się pomysł. Gąbki do mycia naczyń! To właśnie o tym wcześniej myślałem, ale jakoś nigdy nie chciało mi się ciąć. Teraz miałem już łatwiejsze zadanie. No i motywacja większa, bo jak nie wykorzystać takiego znaku. Idealny przykład upcyklingu. Owszem można kupić gotowe gąbki wyprodukowane z surowców wtórnych (np. od EcoForce), ale większa frajda jest ze zrobienia takiej samemu.

 

Jak tego dokonać? To niezwykle proste. Potrzeba nam jedynie pianki i czegoś co tnie. Nożyczki świetnie się sprawdzają, a za piankę dobrze posłuży stary materac. Nie warto ich więc wyrzucać. Nawet te sprężynowe na krawędziach mają piankę. Wystarczy jej na kilkaset gąbek :D 

Jedną z podstawowych reguł w życiu ekologicznym jest dopuszanie niedoskonałości. Gąbki nie muszą być perfekcyjnie równie docięte o idealnie prostych krawędziach. W końcu to tylko gąbka a nie szwajcarski zegarek.

 

Przed pierwszym użyciem zdecydowałem się wyparzyć ją wrzątkiem, aby pozbyć się bakterii. Akurat gotowałem fasolę więc tylko poczekałem aż będę odcedzał. Nie widziałem potrzeby marnowania gazu lub prądu na zagotowanie osobnej wody. 

 

Czy taka gąbka się pieni? Sama gąbka się nie pieni, choć jest pianą ;) Trzeba dodać jakiegoś płynu do mycia naczyń. Płyny do mycia naczyń możecie znaleźć w kategorii EKO dom -> W kuchni. Przez to, że pianka z materaca ma dużo mniejsze pęcherzyki powietrza to piana jest dużo obfitsza. Mogę też się mylić, bo nowa gąbka zawsze lepiej "pieni się" niż stara.

 

Końcowe spostrzeżenie jest takie, że gąbka nie ma nic co mogłoby ścierać zaschnięte resztki jedzenia. Myślę, że dobrze ten problem rozwiąże myjka ze sznurka konopnego. Praktyczniejsze jednak wydaje mi się użycie woreczka na mydło, myjki peelingującej (klik). Gąbkę można włożyć do środka i wymieniać tylko wnętrze. Wtedy mamy cudowne właściwości gąbki i jednocześnie coś co ściera, a wszystko to pachnące aż ideologią Zero Waste :)

 

Zrobionych zostało nieco więcej gąbek niż możemy zużyć. Podzielimy się nimi z Wami. Będziemy je dodawać do zamówień, dopóki się nie skończą :)

paź  14