Codzienne wybory - cz. III

sty04

Codzienne wybory - cz. III

Na początku grudnia w skrzynce na listy czekał list. Nie byle jaki list, bo z Urzędu Miejskiego.

 

Pierwsze skojarzenie było takie, że pewnie chcą podziękować za udział w programie Oławska Karta Dużej Rodziny. Okazało się jednak, że było to zupełnie coś innego. Coś co kolejny raz skłoniło mnie do refleksji na temat lekkomyślności wydawania publicznych pieniędzy... naszych pieniędzy.

 

Na początku zwróciłem uwagę na kopertę. Koperta z nadrukowanym kogutem nie kosztuje 5 gr tylko znacznie więcej, a chodzi tylko o kwestie wizerunkowe. Po co przepłacać?

 

 

Drugie na co zwróciłem uwagę to ręcznie napisane "Paweł Bogusz Rodzina Eko" i pozostałe dane adresowe. Ręczne wypisanie oznacza 1 dzień pracy urzędnika opłacanego z naszych podatków, który nie mógł wypełniać innych obowiązków, bo zakładam, że nie wysyła się tylko jednego listu dziennie. A można przecież drukować adresy na kopercie. Urzędnicy też są potrzebni, gdzieś muszą pracować, tylko co po szkoleniach i informatyzacji instytucji publicznych skoro nie wykorzystuje się możliwości technologicznych? 

 

 

Teraz coś ciekawszego. Cóż było w kopercie? W środku znajdowało się ładne zaproszenie (też nie kosztuje 10 gr) osobiście podpisane przez dziekana i burmistrza (kilkaset zaproszeń podpisać to nie jest 1 minuta pracy, opłacanej z naszych podatków). Zaproszenie na spotkanie opłatkowe lokalnego biznesu. Miło z ich strony.

 

 

Miło, ale chwila... mają do mnie adres mailowy, telefon. Mogli zadzwonić albo wysłać to mailem. Łatwiej jest wydać 2,60 na wysyłkę. Zapewne wysłali takich zaproszeń kilkaset, niech będzie 500 co daje 1300 zł!

 

 

Do zaproszenia dołączona była informacja, że w czasie spotkania będzie licytacja i zbiórka charytatywna na rzecz chorej mieszkanki Oławy. O! Czyli to bardziej chodzi o zebranie pieniędzy na leczenie. 

 

Nie można było przekazać tych pieniędzy bezpośrednio przez miasto? Tego co poszło na wysyłkę, na zaproszenia, czas na podpisy i zaadresowanie, włożenie w koperty itp.? Tylko wtedy byłoby to wydanie pieniędzy niezwiązanych z funkcjonowaniem miasta. Lepiej wydać coś a potem liczyć, że uzbiera się więcej. A ja się pytam, czy marnowanie czasu urzędników i to co poszło na wysyłkę to nie jest naruszenie dyscypliny finansowej? 

 

To samo dotyczy się wysyłki różnego rodzaju decyzji, które można odebrać osobiście w urzędzie. Ja gdy tylko wiem, że będę miał decyzję do odebrania proszę, Panią lub Pana w urzędzie, o telefon z informacją i przyjeżdżam (rowerem) osobiście, bo szanuję pieniądze obywateli. Uważam, że miasto może wydać je na lepsze rzeczy niż opłaty pocztowe. Oczywiście nie każdy może przyjść do urzędu z różnych względów. Jednakże urzędnicy w większości nie zastanawiają się nad zaproponowaniem osobistego odebrania decyzji, a taki krok mógłby nieco uzdrowić finanse publiczne. Nie mówię nawet o korzystaniu z platformy EPUAP, bo ona zdaje się funkcjonować tylko w jedną stronę, mianowicie do wysyłania pism do urzędów. Jakoś nie zdarzyło mi się otrzymać decyzji w innej formie niż papierowa, z wyjątkiem spraw, które można załatwić tylko on-line jak rejestracja i rozliczanie zbiórek publicznych.

 

Swoje przemyślenia mam zamiar skierować drogą oficjalną do Urzędu Miasta Oławy. Poinformuję Was jak potoczy się cała sprawa :)

 

Autor: Paweł Bogusz

sty  04