Kiełkownice szklane - testy + jak wybrać dobre nasiona na kiełki

mar05

Kiełkownice szklane - testy + jak wybrać dobre nasiona na kiełki

Niedawno dostaliśmy od wrocławskiego Semini zestaw kiełkownic w stylu Zero Waste bądź Less Waste. Zawiera on 1 kiełkownicę szklaną miseczkową, 1 kiełkownicę szklaną słoikową i 1 kiełkownicę bioplastikową. Kilka słów o każdej z nich.

 

  • Miseczkowa - wykonana jest z solidnego szkła borokrzemowego. Ma zwężenie na którym umieszcza się płaskie sito. Do zestawu dołączona jest paczka nasion rzeżuchy. Najlepiej sprawdza się przy kiełkach nasion, które wydzielają lepki śluz, np. rzeżucha czy bazylia. Można w niej jednak uprawiać każdy rodzaj kiełków.
  • Słoikowa - ma kształt niewielkiego słoika z dodatkową płaską powierzchnią na której stawia się słoik. Dzięki temu wieczko nie jest skierowane do góry tylko pod kątem co zapobiega nadmiernemu parowaniu wody i tworzy w słoiku fajny mikroklimat. Wieczko też nie jest szczelne, ale ma sitko przez które wymienia się powietrze w słoiku. To samo sitko służy do nalewania wody i odlewania jej. 1 słoik to taka porcja kiełków, którą można kupić w sklepie. Spokojnie wystarczy na 1 dzień dla całej rodziny. Do kiełkownicy dołączone jest opakowanie nasion rzodkiewki.
  • Plastikowa - nie jest to zwykły plastik, bo plastik roślinny. PLA - robiony jest ze skrobii kukurydzianej i jest w pełni biodegradowalny. Przykrywka ma kształt kopuły z otworem, coś na kształt leja lub dla bardziej technicznych przelewu wieżowego ;) Dzięki temu wilgoć ze środka nie wyparowuje zanadto a jednocześnie zapewniony jest dostęp świeżego powietrza. Do kiełkownicy dołączone są 2 opakowania nasion na kiełki rzodkiewki.

  • Miseczkowa - instrukcja podaje, żeby nasypać ziarna na sito i spryskać je spryskiwaczem. No cóż... nie mamy w domu spryskiwacza i nie mogliśmy postąpić zgodnie z instrukcją z internetu. Ciężko znaleźć taki wolny od plastiku całkowicie. Postanowiliśmy więc najpierw nasypać ziaren a potem delikatnie polać je wodą, która przeleci do zbiornika (taka instrukcja jest na opakowaniu). Przy nasypaniu ziaren na sitko okazało się, że część z nich przeleciała przez oczka. Nauka na przyszłość to najpierw namoczyć sitko, żeby ziarna przykleiły się, co sprawdziło się przy drugiej porcji kiełków.
  • Słoikowa - wg instrukcji ziarna należy wsypać do środka i moczyć przez około 4 godziny. Po 4 godzinach odlaliśmy wodę przez sitko. Część nasion przykleiła się do sitka i trzeba je było strzepnąć.
  • Bioplastikowa - również nasiona należy namoczyć, choć tu producent podaje, że przez całą noc. Akurat był wieczór więc spokojnie poszliśmy spać.

 

  • Miseczkowa - rzeżucha już zaczyna rosnąć. Rano przepłukaliśmy ją wodą. Najpierw wyjęliśmy sitko lekko podważając je nożyczkami do paznokci. Zapewne sprawdzi się cokolwiek cienkiego. Wylaliśmy starą wodę, włożyliśmy sitko i nalaliśmy wody tak aby była tuż poniżej korzeni (a te już były). Ten sam zabieg powtórzyliśmy koło południa i wieczorem tuż po zrobieniu zdjęcia. Przy drugiej porcji rzeżuchy byliśmy leniwi i tylko 2 razy dziennie płukaliśmy.
  • Słoikowa - część nasion zaczęła pękać. Je również przepłukiwaliśmy (bo spryskiwacz nie pojawił się magicznie) 3 razy w ciągu dnia. 
  • Bioplastikowa - rano odlewaliśmy wodę. Trzeba przy tym uważać i robić to powoli, bo ziarenka mogą uciec do odpływu. W południe i wieczorem też przepłukaliśmy wodą (spryskiwacz jak wyżej)

  • Miseczkowa - rzeżucha jest szalona! Korzenie ma już do dna i widać już pierwsze liście. Teraz przy przemywaniu wodą zwyczajnie przewracamy kiełkownicę dnem do góry. Korzenie solidnie trzymają kiełki i nic nie wypada.
  • Słoikowa - rzodkiewka zaczęła kiełkować!
  • Bioplastikowa - tu rzodkiewka też zaczyna kiełkować, choć trochę wolniej niż w słoikowej. Nie zaznaczyliśmy wyraźnie, że są to 2 różne odmiany nasion.

  • Miseczkowa - właściwie to rzodkiewka jest już gotowa. Zajęło jej to 72 godziny. Zobaczymy czy urośnie jeszcze więcej. 
  • Słoikowa - widać już pierwsze liście. Jeszcze 1 dzień i będzie gotowa.
  • Bioplastikowa - też już pojawiają się liście. Nie wszystkie nasiona niestety wykiełkowały, ale później jeszcze ruszyły. Kiełki jak dzieci... każde rozwija się w swoim tempie :P

  • Miseczkowa - rzeżucha jeszcze urosła, ale nie dotrwa do następnego dnia. Zbytnio posmakowała Pierworodnej :D Bardzo łatwo wychodzą całe kiełki razem z korzeniem przez oczka sita.
  • Słoikowa - rzodkiewka gotowa. Smaczna, ostra i pachnąca. Jedyny minus jest taki, że ciężko wyjmuje się ze środka kiełki dużą męską dłonią. Za to Pierworodna nie ma z tym problemu i chętnie nas częstuje :)
  • Bioplastikowa - tu rzodkiew też jest gotowa. Wyraźnie w smaku czuć inną odmianę. Z tej kiełkownicy nie ma problemu wyjmowania kiełków.

Wielką zaletą każdej z nich jest to, że można zjadać korzenie a nie traci się ich na jakiejś wacie, ligninie itp. Dodatkowo są wykonane z naturalnych materiałów i żadne szkodliwe substancje nie przechodzą do kiełków. Między innymi dlatego w naszym domu nie było do tej pory kiełkownicy. Korzenie mają olbrzymią siłę ssącą i w kontakcie z plastikiem mogły pobierać niepożądane substancje.

Krótko mówiąc, albo pisząc ZAKOCHALIŚMY SIĘ w nich i postanowiliśmy wprowadzić je do swojej oferty, abyście i Wy mogli się zakochać w kiełkach :)

Jak wybrać nasiona, żeby kiełki były dobre

Najprościej byłoby pójść do sklepu i tam kupić nasiona. Tylko, że jest jedna sprawa i to dość ważna jeśli nie kluczowa. Dużo sklepów ogrodniczych czy ze zdrową żywnością a nawet producentów nasion na kiełki sprzedaje nasiona, które nie są materiałem siewnym. To oznacza, że Państwowa Inspekcja Nasienna w żadnym państwie UE nie zbadała kiełkowania tych nasion. Najprawdopodobniej są to zatem odpady z produkcji firm nasiennych, które nie rokowały, że przejdą kontrolę inspekcji nasiennej. Takie nasiona przeznacza się na żywność, bo na wysiew nie wiadomo, czy się nadają. Innymi słowy, czy skiełkują czy nie, nie wiadomo. Mogą być nawet ekologiczne - tylko cóż z tego, skoro nikt się nie podpisuje pod tym, że to materiał siewny? Właśnie dlatego oprócz kiełkownic sprzedajemy nasiona, które są materiałem siewnym z certyfikatem ekologicznym. 

 

Cóż to właściwie oznacza? W wielkim skrócie to, że pochodzą prosto od producenta, czyli od firmy nasiennej, która skupuje je z ekologicznych gospodarstw, a następnie poddaje badaniom na kiełkowanie, a także na zanieczyszczenie bakteriami E. Coli i salomonelli. W ten sposób zyskujecie pewny materiał siewny, zdatny do spożycia, w dodatku ekologiczny.

 

Szukajcie więc i pytajcie o nasiona na wysiew. Możecie też nie szukać i kupić je u nas :)

 

Więcej ciekawych rozwiązań ogrodniczych znajdziecie na www.semini.pl. Przykładem mogą być domki dla samotnych pszczół, karmniki, budki dla ptaków. Część z nich dostępna jest już u nas, np. kiełkownice i BIO nasiona na kiełki od Tuinplus.

 

 

Autor: Paweł Bogusz

mar  05