Recenzja produktów Swonco

mar01

Zaczęliśmy osobiście testować sprzedawane przez nas środki czystości od Swonco. Poniżej znajdziecie nasze krótkie refleksje na temat poszczególnych produktów. Nie są to wszystkie produkty, które Swonco ma w ofercie. Mamy jeszcze zapasy stare różnych innych płynów, dlatego najpierw wykończymy je, a potem będziemy testować dalej.

 

Na początku podchodziliśmy do nich dość sceptycznie, jak do każdej nowości w naszym życiu. Jak to, nie soda, boraks, albo kwas cytrynowy? No ale szansę trzeba było im dać i prawdę powiedziawszy wykorzystali ją. Produkty Swonco są bardzo dobre!

 

Płyn do mycia naczyń, Cytrusowy 750 ml - fajnie pachnie, jest w miarę rzadki co jest normalne przy naturalnych składnikach. Ostatnio używaliśmy pseudoeko płynu (taki z żabką), który był bardzo gęsty. Pieni się bardzo dobrze. Bez problemu usuwa tłuszcz i brud. Świetnie radzi sobie też z zaschniętymi resztkami. Wystarczy przejechać gąbką z płynem i poczekać z minutę. Nie zauważyliśmy podrażnienia rąk ani u nas ani u Pierworodnej (zaczęła już pomagać nam). Jest też wydajny. Po 3 miesiącach używania ubyło nam około 1/4 butelki. Wpływ na to ma to, że myjemy oszczędnie o czym pisaliśmy już w artykule o zmywaniu naczyń. Powinien więc wystarczyć nam na bardzo długo, gdyby nie to, że robimy sami płyn do baniek mydlanych :)

 

Płyn do prania Cytrusowy - przyjemnie pachnie cytrusami i jest szalenie wydajny. 1 butelka rzeczywiście może wystarczyć na 60 prań. Dodatkowo butelka ma miarkę gdzie widać ile jeszcze zostało w środku (nie każda partia ma to jak się okazuje, czasem dostawca butelek zawodzi). Po płukaniu zapach nie zostaje na tkaninach jeśli nie użyje się płynu do płukania. Dobrze dopiera i widać jak pieni się delikatnie w pralce. Było to dla nas dużą odmianą po stosowaniu domowego proszku (tego z boraksu, sody kalcynowanej i nadwęglanu sodu). Wypraliśmy w tym płynie nawet pieluchy wielorazowe i nie stwierdziliśmy żadnych "uszkodzeń" (mamy te z naturalnych materiałów).

Można też kupić jego próbkę, żeby przekonać się czy będzie odpowiadał Wam.

 

Płyn do płukania Cytrusowy, koncentrat - pięknie pachnie sam w sobie, pranie wyjęte z pralki też. Poetycko mówiąc przenosi do ciepłych krajów ;) Jak to z olejkami eterycznymi bywa po wyschnięciu już nie pachnie tak mocno (chyba nawet wcale). Do tej pory nie używaliśmy żadnych płynów zmiękczających. Ubrania były nieco bardziej szorstkie ale po chwili używania efekt znikał. Teraz pościel czy ubrania są miękkie i takie jakby bardziej puchate. Ponoć płyn ułatwia prasowanie. Tego nie sprawdziliśmy, bo jesteśmy leniwi i nie prasujemy ;)

Wypraliśmy w tym płynie pieluchy wielorazowe i tu też nie stwierdziliśmy żadnych "uszkodzeń" (mamy te z naturalnych materiałów). No chyba, że efektem ubocznym były miękkie pieluszki ;) Nie robimy tego jednak przy każdym praniu pieluch.

 

Płyn do odkamieniania i mycia toalet, Miętowy - bardzo mocno pachnie miętą, jest mega gęsty, tak gęstego płynu jeszcze nie widziałem. Praktycznie nie spływa po ściankach, trzeba użyć szczotki. Bezproblemowo rozprowadza się szczotką drewnianą do WC z włosiem roślinnym.
Wydawało nam się, że nie spływając na dół nie usunie bardzo starego kamienia, tego który jest w wodzie. Wtedy trzeba będzie użyć kwasu cytrynowego. Tak właśnie stało się. Toaleta jednak jest czysta i ładnie pachnie (Pierworodna biega z zatkanym nosem i krzyczy "Fu").

 

Płyn do prania SPORT - wyprałem w nim swoją cienką kurtkę techniczą softshell, bez żadnej podpinki polarowej, czapkę z Gore Windstopper (powinienem ręcznie ale jestem zbyt leniwy, poza tym w pralce było trochę innych rzeczy), starą koszulkę termalną syntetyczną (śmierdziała już nawet po praniu, ewidentnie źle ją kiedyś wyprałem) i cienkie spodnie. Wrzuciłem wszystko do pralki dałem 2/3 nakrętki płynu i ustawiłem program sport. Po wypraniu i wyschnięciu wszystko pachniało delikatnie cytrusami i lawendą. Nie dodawałem żadnego płynu do płukania. Kurtka doprała się bardzo dobrze. Muszę przyznać, że było to jej pierwsze pranie od 4 lat ;) Wcześniej intensywnie chodziłem w niej po górach, wspinałem się po drzewach czy bawiłem z dziećmi w wietrzne dni. Po zabrudzeniach nie ma śladu. Podobnie z czapką choć ją prałem z rok temu, bo noszę ją nawet w lecie jak wieje. Nie skurczyła się ani nie rozciągnęła. Wciąż świetnie chroni przed wiatrem. Stara koszulka po wyschnięciu śmierdzi znacznie mniej, prawie wcale choć olejki z płynu już ulotniły się. Myślę, że jeszcze ze 2 prania w tym płynie i odzyskam ją na dobre.

Podsumowując płyn do prania SPORT od Swonco jest bardzo dobry, skutecznie dopiera brudy i nie niszczy technicznych membran. Do tego jest bardzo wydajny. Można też kupić jego próbkę, żeby przekonać się czy będzie odpowiadał Wam.

 

Mleczko do szorowania kuchni i łazienki, Cytrynowe - co tu dużo pisać... działa :) Jest średnio gęste, na pewno dużo rzadsze niż pasta Bioga. Kuchenka po umyciu aż raziła bielą. Być może dlatego, że wcześniej była bardzo brudna. Świeżo pachnie cytrusami ale nie tak drażniąco dla nosa. Dobrze radzi sobie z przypalonymi rzeczami czy tłuszczem. Przy mocniejszych zabrudzeniach trzeba zostawić rozprowadzone mleczko na 1-2 minuty, żeby zdążyło zadziałać.

 

Naturalny odplamiacz do tkanin - jeszcze jest w fazie testów

 

Płyn uniwersalny do mycia, Werbena i Limonka - fajny jest do różnych powierzchni. Zwyczajnie bierze się ściereczkę, pryska miejsca zabrudzone, przeciera i jest czysto. Idzie zdecydowanie szybciej niż samą wodą. Dodatkowo bardzo ładnie pachnie, bardziej limonką niż werbeną. Przez to, że płyn jest uniwersalny w naszej łazience jest mniej butelek. Zamiast 3 płynów mamy ten 1. 

Najważniejszą chyba jego zaletą jest to, że można nim myć blaty w kuchni i stół, bo jest bezpieczny w kontakcie z żywnością. Ponoć można nim pryskać bezpośrednio na owoce czy warzywa, ale tego jeszcze nie próbowaliśmy.

 

Płyn do prania Baby Pure - w fazie testów

 

Płyn do płukania Baby Pure - w fazie testów

 

Płyn do prania Ultra Sensitive - w fazie testów

 

Pozostałe produkty będziemy testować wkrótce :)

mar  01