Rozlany tłuszcz - sprzątanie Zero Waste

mar01
Kałuża rozlanego oleju na podłodze

Jak każda najlepsza historia ta zaczyna się tak samo...

 

...spuściliśmy z oka Drugorodnego dosłownie na pół minuty :D

 

No i stało się. A co się stało? Pod stołem stała frytkownica. Używana od wielkiego dzwonu, bo zazwyczaj frytki pieczemy. W tejże frytkownicy było z 1,5 litra oleju. Młodszy już wcześniej pałał ogromnym entuzjazmem to frytkownicy, lubił ją traktować jako bębenek. Tym razem jednak postanowił chyba sprawdzić jak łatwo ją przewrócić. Cały olej przepięknie rozlał się na podłogę i na niego. Otulacz wełniany oberwał dość mocno, na szczęście szybka akcja odtłuszczenia uratowała go przed przesiąknięciem tłuszczu do drugiej warstwy. Poświęcenie żony w ratowaniu Drugorodnego poskutkowało zatłuszczonymi spodniami i skarpetami. Do posprzątania zostało to:

 

Na szybko zacząłem sprzątać to łyżką. Podłoga nierówna zrobiona z gumoleum więc nie było tak źle. Później blachą do ciasta, taką co nie ma jednego boku zebrałem resztki w miarę w jedno miejsce i jak najwięcej zebrałem łyżką.

 

Cały czas jednak intensywnie myślałem jak można rozwiązać to prościej, łatwiej, szybciej. Kiedyś pracowałem w hucie i kuźni. Tam na rozlane oleje wysypywaliśmy jakiś sorbent. Takie coś podobnego do żwirku do kuwety tylko bardziej chłonne. Dalej stwierdziłem, że na stacjach benzynowych mają coś podobnego. No ale przecież nie będę gnał na stację benzynową albo do sklepu budowlanego szukać czegoś takiego, bo sprzątnąć trzeba szybko. Poza tym to kosztuje i to pewnie niemało. Żwirek kota? Jest, ale to też relatywnie droga sprawa i szkoda mi zwyczajnie było go zużywać.

 

Kolejny raz studia techniczne na coś przydały się. Co może posłużyć za taki sorbent? PIASEK! Co prawda nie wchłonie on ani kropli oleju, ale olej skutecznie oblepi każde ziarenko piasku. A tych jest dużo. Wielokrotnie używałem tego rozwiązania na placu zabaw kiedy zjeżdżalnia była mokra. Rzucałem na nią piasek zbierałem wodę i ściągałem piasek.

 

Żona akurat sprawcę tego zamieszania uśpiła więc wysłałem ją do piaskownicy. Cóż to musiał być za widok. Dorosła kobieta bawi się wiadrem i łopatką w piaskownicy... bez dzieci :D Za to Pierworodna i kot namiętnie patrzyli jak kończę zbierać łyżką jak najwięcej oleju.

 

Wreszcie jest ten piasek. Żona postarała się wziąć ten suchy choć wilgotny też da radę, byle nie mokry. Rozsypałem piasek dość grubą warstwą na rozlany olej i tłuste miejsca na podłodze.

 

 

Następnie trochę tak jakby powcierałem piasek w ten olej przesuwając go we wszystkie strony. Potem zebrałem wszystko w jedno miejsce. Jeśli gdzieś został tłusty ślad to poprawiałem tym samym piaskiem aż podłoga była czysta.

 

 

Piasek wrzuciłem rękami ponownie do wiadra a resztę zamiotłem. Efekty wygląda tak.

 

 

Teraz już spokojnie można umyć podłogę wodą z octem, kwasem cytrynowym albo jabłkowym płynem do mycia podłóg.

 

Jak widzicie nie zużyłem tutaj nic jednorazowego. Zazwyczaj sprzątanie rozlanego oleju kojarzy się z dużą ilością papierowych ręczników. Jeśli miałbym kupować piasek a nie brać go z piaskownicy to kosztuje on kilkadziesiąt złotych za tonę. Kilka kilogramów kosztowałoby mnie więc grosze.

 

Z perspektywy czasu powiem szczerze, że można było odpuścić sobie etap zbierania łyżką i od razu wysypać piasek. Zaoszczędziłbym więcej czasu. Następnym razem na pewno tak zrobię (obym nie miał ku temu okazji) ;)

 

Autor: mgr inż. Paweł Bogusz

mar  01