Odpieluchowanie dziecka

kwi11

Kiedy dziecko jest gotowe na odpieluchowanie? Wg rodziców "za późno" :) Dziś opiszemy Wam kiedy nastaje ten moment, że dziecko jest faktycznie gotowe do odpieluchowania. Opiszemy także jak przeprowadzić ten proces w szacunku do dziecka i jego potrzeb oraz jaki wpływ na dalsze życie ma odpieluchowanie. Wszystko okrasimy naszymi własnymi doświadczeniami.

 

Większa część wpisu bazuje na podstawie książki Katarzyny Piotrowskiej "Wychowanie seksualne dzieci", którą serdecznie polecamy każdemu rodzicowi. Mamy na myśli każdego rodzica niezależnie od wieku dziecka, bo książka traktuje także o noworodkach a napisana jest przystępnym językiem.

 

Zupełnie nie jest istotne czy korzystacie z pieluch wielorazowych czy jednorazowych, czy jest to PUL czy wełna, Pampers, Dada, Bambo Nature czy Muumi. Dziecko będzie gotowe w stosownym dla siebie czasie do rozpoczęcia długiego procesu odpieluchowania. Przecież przyzwyczajone jest, że potrzeby fizjologiczne załatwia się do pieluszki więc dlaczego miałoby z dnia na dzień zmienić rytuał? To tak jak gdybyśmy przyszli do kogoś do domu i gospodarz powiedział, że swoje potrzeby fizjologiczne można załatwić tylko w kącie danego pokoju na podłogę. Można byłoby się zdziwić, że jak to tak, przecież potraficie zrobić na toaletę, ale gospodarz upiera się, że tylko w tym kącie możecie zrobić. Tak samo jest z dzieckiem, które nauczyło się, że pielucha jest tym miejscem a nie jakiś "nowy" nocnik.

Kiedy dziecko jest gotowe?

Zdecydowana większość dzieci zaczyna przejawiać sygnały gotowości do odpieluchowania pomiędzy 2 a 4 rokiem życia. Dlaczego dopiero wtedy? Otóż dziecko poznaje swoje ciało powoli i stopniowo. We wcześniejszych etapach rozwoju nauczyło się zaciskać i rozluźniać mięśnie, aby coś złapać. Później uczyło się jak wykorzystać mięśnie by wykonać pierwszy krok, a dopiero około 2 roku życia uświadomiło sobie obecność zwieraczy i nauczyło się je celowo zaciskać i rozluźniać.

 

Co ważne zbyt wczesne próby odpieluchowania mogą mieć konsekwencje w dorosłym życiu, takie jak np. nietrzymanie moczu, obniżenie narządów rodnych. Z uwagi na to zaleca się, aby rodzice wyczekiwali oznak gotowości ze strony dziecka, a nie "na siłę" sadzali je na nocnik.

 

Oznaki gotowości do zrzucenia na stałe pieluszek to:

  • sygnalizowanie przez dziecko, że pieluszka jest już pełna albo zrobiła się mokra,
  • niechęć do zakładania i chodzenia w pieluszce, 
  • wyraźne interesowanie się tym, co rodzice lub rodzeństwo robią w toalecie,
  • zadawanie pytań o procesy fizjologiczne lub o to, skąd bierze się mocz lub kał,
  • interesowanie się tym, jaka jest zawartość pieluszki, 
  • ciekawość własnego ciała, pytanie o nazwy narządów intymnych.

 

Dziecko może okazywać jedną lub więcej oznak gotowości do odpieluchowania. Rola rodzica polega początkowo na obserwacji dziecka, na zauważeniu tych sygnałów. Inny sposób rozpoczęcia procesu odpieluchowania to pozwolenie dziecku na chodzenie bez pieluszki. W tym przypadku dziecko może doświadczać efektów czynności fizjologicznych a tym samym skojarzyć specyficzne doznania płynące z ciała z procesem wypróżniania. Tak, zasiusiana podłoga bardzo często denerwuje rodziców :)

Nauka korzystania z nocnika bądź toalety to długotrwały proces

Często można spotkać się z określeniem „trening czystości", które niesie ze sobą błędne konotacje. Trening niewątpliwie kojarzy się z wysiłkiem, przyuczaniem kogoś do czegoś i jest wyraźnie ukierunkowany na cel. Z tego właśnie powodu w procesie treningowym często spotkać się można z karami i nagrodami jako zewnętrznymi motywatorami. Mają one ułatwić osiągnięcie pożądanego efektu. W rzeczywistości jednak dziecka wcale nie trzeba trenować. Każdy mały człowiek z natury jest ciekawy świata i chce się rozwijać. Dojście do etapu samodzielnego korzystania z toalety jest u zdrowo rozwijającego się dziecka naturalnym krokiem w procesie dorastania - nie potrzeba tu żadnych nagród, kar, siłowych rozwiązań, przymuszania ani obrażania. Dziecko chce upodobnić się do swojego wzorca, którym są rodzice i pchane tym wewnętrznym instynktem będzie coraz mocniej interesować się procesami fizjologicznymi oraz czynnościami wykonywanymi w toalecie.

 

Trzeba wiedzieć o tym, że nauka korzystania z nocnika bądź toalety może postępować powoli. Dzieci są różne i jednemu zrozumienie zasad toalety zajmie tydzień, podczas gdy inne będzie potrzebowało 2 lub 3 miesięcy. W tym czasie warto reagować z wyrozumiałością i spokojem na każde wypróżnienie w miejscu innym niż toaleta. 

 

Wyjątkowo trudne dla rodziców są sytuacje, kiedy maluch, mając nocnik obok siebie, załatwia swoją potrzebę w bieliznę lub na podłogę, albo gdy po długim siedzeniu na nocniku wstaje i dopiero wtedy się załatwia. Takie momenty zdarzały się u nas bardzo często. Bywa, że dorosły widząc takie zachowanie może mieć oceniające myśli w stosunku do siebie lub do dziecka, coś w stylu: „On jest złośliwy", „Specjalnie to zrobiła", „Nie radzę sobie jako rodzic, nie potrafię go tego nauczyć". W chwili kiedy pojawiają się takie myśli, bardzo ciężko jest zachować spokój. Najczęściej rodzicom zaczynają wtedy towarzyszyć złość i zniecierpliwienie. Takie zachowanie u dzieci jest jednak normalnym elementem procesu uczenia się. Dziecko musi wielokrotnie przetestować wytrzymałość swoich zwieraczy, aby w przyszłości umieć rozróżnić sygnały płynące z ciała. Takie doświadczenia (które możemy błędnie oceniać jako niepowodzenie) umożliwiają dziecku dowiedzieć się, który z sygnałów oznacza natychmiastową konieczność skorzystania z toalety, a który jest informacją, że potrzeba wypróżnienia się niedługo nadejdzie.

 

Powinniście też wiedzieć (jeśli jeszcze nie wiecie), że korzystanie z nocnika to proces złożony, który wymaga od dziecka dużej uwagi oraz koncentracji. Rodzice często informują o okresach regresu, gdy dziecko efektywnie korzystające z toalety, ponownie zaczyna wypróżniać się w bieliznę. Zazwyczaj przywołuje to w opiekunach falę frustracji i niezrozumienia. Warto najpierw taką sytuację sprawdzić pod kątem ewentualnych chorób: wykluczyć zapalenie dróg moczowych lub inne infekcje intymne. Jeżeli badania pokazują, że dziecko jest zdrowe, warto zachować cierpliwość i wiedzieć, że okresy regresu są naturalne. Co więcej zdarzają się tym częściej, im wcześniej dziecko zaczęło korzystać z nocnika. Zazwyczaj ten krok w tył występuje w takich momentach, gdy malec rozwija inną ważną umiejętność i brakuje w jego zasobach wolnej uwagi, by kontrolować płynące z ciała bodźce.

Istota procesu odpieluchowania w rozwoju seksualnym dziecka

Dziecko, które potrafi już korzystać z nocnika bądź toalety, zyskuje zupełnie nowy rodzaj samodzielności - staje się odpowiedzialne za swoje ciało. Maluch odkrywa też przyjemność płynącą z narządów płciowych: po długim wstrzymywaniu moczu możliwość wypróżnienia się daje satysfakcję, ulgę i stymuluje narządy płciowe. Okres już bez pieluszki to czas, w którym dziecko zyskuje także swobodny dostęp do swoich genitaliów.

 

Mały człowiek na tym etapie rozwoju jest szczególnie wrażliwy na reakcje rodziców. Podejście opiekuna zarówno do wypróżniania się, do narządów płciowych dziecka oraz jego ciała może zostać przez dziecko uogólnione, a nawet przekształcić się w jego własne mocne przekonanie. Niewzykle istotnym jest, aby rodzic reagował ze spokojem (wiemy, że czasem o niego trudno), nie krytykował dziecka ani wydalin z jego ciała. U dzieci, które słyszą nieprzychylne oceny albo krytyczne komentarze, może rozwinąć się wewnętrzne poczucie wstydu i winy. Dzieci mogą także czuć się gorszymi, co znacząco wpływa na ich późniejszy rozwój oraz życie seksualne.

 

Warto też pamiętać, że rodzic, który reaguje spokojnie, jest traktowany przez dziecko jako bezpieczny kompan, jako bezpieczna przystań. Spokojne reakcje rodzica nie powodują więc utraty zaufania dziecka. To poczucie bliskości, zaufania i bezpieczeństwa w relacji dziecka z rodzicem jest istotne od samego początku, a przynosi owoce na znacznie późniejszych etapach rozwoju seksualnego, w chwili kiedy dorośli chcą przekazać nastolatkom wiedzę dotyczącą chociażby bezpiecznych zachowań seksualnych. Jednakże aby takie rozmowy były możliwe w burzliwym okresie dorastania, warto dołożyć wszelkich starań, by już na samym początku nie utracić w oczach malucha pozycji osoby bezpiecznej.

Jak to wyglądało u nas?

Pierworodna dość późno zaczęła wykazywać chęci do zdjęcia pieluszki, pomimo tego, że korzystaliśmy z pieluch wielorazowych z naturalnymi wkładami, w których dziecko czuje wilgoć. No może poza spacerami, na które zakładaliśmy kieszonki, bo łatwiej zmienić pieluszkę przy piaskownicy. W domu nie przeszkadzało jej stanie i patrzenie z radością jak siusia na dywan, nawet przy 50. razie. Nie ukrywam, że przychodziły mi na myśl tyraniczne chęci krzyknięcia bądź przymuszenia do siedzenia na nocniku. Na szczęście wspieraliśmy się z żoną i wzajemnie uspokajaliśmy, że takie działanie nie miałoby sensu. W ubraniu mogła usiąść na nocnik i nawet chwilę na nim posiedzieć, co mówiło nam, że wie do czego służy (wcześniej sam na niego usiadłem, żeby pokazać). Jednak bez ubrania ani myślała z niego skorzystać. Pieluszki też już nie chciała zakładać i tylko przed spacerem udawało nam się ją założyć. Miała też etap, że wychodziła na balkon i tam robiła siku i kupę. Na szczęście mieszkamy na parterze i nikogo nie zalewaliśmy :P Nocnik służył też za kapelusz lub chełm :D

 

Nocnik stał i stał w jednym, widocznym miejscu chyba przez miesiąc, aż jednego dnia usiadła na nim bez pieluchy. To były 2 sekundy, które zmieniły świat... przynajmniej nasz. Dalej potoczyło się lawinowo. Kolejne 30 siku na dywan (w międzyczasie do pieluszki też) aż wreszcie zrobiła pierwsze siku do nocnika. Cały proces trwał u nas kilka miesięcy (bliżej pół roku) od rozpoczęcia prób do powiedzmy finalnego zakończenia (w dzień), choć i teraz czasem zdarzy się zrobienie siku w spodnie. Z perspektywy czasu widzimy, że to my zaczęliśmy z miesiąc za wcześnie kiedy Pierworodna nie była jeszcze gotowa. A gotowa była jak miała 2 lata i 3 miesiące.

 

Co zrobiliśmy na koniec? Oddaliśmy dywany do wyprania, żeby Drugorodny mógł zasiusiać je po swojemu :D

kwi  11