Ścianka wspinaczkowa w domu - zrób to sam

gru26
Gotowa

Zrobiło się chłodniej na zewnątrz i, poza naszymi, ciężko uświadczyć inne dzieci na dworze. Trochę im nudno samym na placu zabaw więc stwierdziłem, że to najwyższa pora na zrobienie planowanej od dawna ścianki wspinaczkowej.

 

Dodatkową motywacją było dla mnie to, że Drugorodny powinien wzmocnić nieco mięśnie brzucha. Pierworodnej też to nie zaszkodzi a i mnie się przyda.

 

Dużą zaletą takiej ścianki jest to, że nie zajmuje praktycznie wcale miejsca. Odstaje od ściany na jakieś 2,5 cm nie licząc uchwytów co u nas daje tyle samo co listwy przypodłogowe. Idealnie więc wpasowała się w nasze 50 m2.

 

Większość prac wykonałem przy użyciu narzędzi ręcznych. Znacznie łatwiej byłoby używać elektrycznych, ale akurat ich nie miałem pod ręką. Taka ręczna praca przypomina o tym, że rękodzieło kosztuje więcej właśnie ze względu na czas poświęcony na pracę. No i jeszcze wmawiałem sobie, że jestem w miarę Zero Waste :)

Założenia

  • Zdecydowałem się zrobić zdecydowanie więcej otworów w sklejce niż kupiłem uchwytów. W ten sposób w dowolnej chwili mogę zmienić ustawienie ścianki zmieniając jej trudność i zwiększając atrakcyjność dla dzieci. Między innymi dlatego zdecydowałem się użyć sklejki zamiast mocować uchwyty bezpośrednio w betonie.
  • Ścianka będzie przymocowana do ściany w 5 punktach: 4 na rogach i 1 w środku.
  • Nie będę opisywał, że trzeba sprzątać miejsce pracy, ale warto robić to dość często zwłaszcza jeśli dzieci są w domu.

Co będzie potrzebne

  • sklejka 18 mm - ja wybrałem liściastą (tzn., że zewnętrzne warstwy wykonane są z drzewa liściastego) w rozmiarze 250 x 125 cm. 
  • uchwyty wspinaczkowe - swoje kupiłem w sklepie climbingshop.pl wybierając zestaw 40 losowych elementów. W uwagach podałem wiek dzieci, czyli 3,5 i 1,5 roku i dobrali mi nieco łatwiejsze uchwyty.
  • nakrętka pazurkowa M10 - ja wziąłem 130 szt. Wy możecie wziąć tyle ile będziecie chcieli mieć otworów. Ja kupiłem je w lokalnym sklepie ze śrubami. To jeden z moich ulubionych sklepów w Oławie :D
  • śruby do przykręcenia uchwytów - wybrałem takie jakie sprzedawali w sklepie wspinaczkowym czyli M10 z imbusową główką. Najważniejsze, żeby były odpowiedniej wytrzymałości, a więc minimum 8.8. Takiego oznaczenia trzeba szukać na główce śruby. Każdy uchwyt jest inny, więc długości dobierałem w lokalnym sklepie ze śrubami dopasowując je do uchwytów, które miałem ze sobą. Długości wahały się między 30 mm a 60 mm.
  • coś do podłożenia między sklejkę a ścianę - u mnie były to kawałki sklejki pozostałej po zrobieniu składanego przewijaka na ścianę. Dystanse są niezbędne, bo nakrętki pazurkowe nie wchodzą idealnie gładko w sklejkę. W ten sposób nie porysujemy ściany i ewentualnie mamy zapas kilku mm na dłuższe śruby. Wystarczy 5 kawałków 10 x 10 cm.
  • kotwa mosiężna M10 x 34 - 5 szt. do przymocowania sklejki do ściany. Ściana, do której mocowałem ściankę jest nośną zrobioną z mocnego betonu. Jeśli masz inny rodzaj materiału dobierz sposób mocowania odpowiedni do niego. Może to być kotwa chemiczna albo nawet stelaż. Wybrane przeze mnie kotwy sprawdziły już się przy okazji robienia kółek gimnastycznych, dlatego mam pewność, że pomimo niewielkich rozmiarów utrzymają "słonia".
  • śruby do przykręcenia sklejki do ściany - to te śruby (5 szt.), które będą wkręcane w kotwy. Ja zdecydowałem się na imbusową stożkową 10x50. Chciałem, żeby powierzchnia była w miarę gładka a nie z wystającymi główkami śrub. 

Narzędzia:

  • okulary ochronne
  • maska przeciwpyłowa
  • klucze do wkręcenia śrub
  • młotek
  • piła do drewna
  • papier ścierny 120 i 180
  • wiertarka
  • wiertło do drewna 12 i do betonu 12
  • ewentualnie: szlifierka kątowa, szlifierka oscylacyjna - ja nie korzystałem 

Instrukcja wykonania:

  1. Wymierzyć długość sklejki i szerokość. Ja zdecydowałem, że będzie mieć 215 cm długości. Nie potrzebuję uchwytów na dole, bo i tak nogę podnosi się do góry. W ten sposób nie zasłoniłem gniazdka elektrycznego. Szerokość została bez zmian.

  2. Dociąć sklejkę do wybranych rozmiarów. Myślałem, że zrobią mi to na miejscu w sklepie, ale grubo się przeliczyłem. Nie chciało mi się czekać całego tygodnia aż "może" to zrobią, więc wziąłem całą płytę z zamiarem docięcia w domu. Zwłaszcza, że specjalnie fatygowałem brata z przyczepką, żeby jakoś dowieźć sklejkę do domu. Niestety, żaden sklep budowlany w Oławie nie miał ich w ofercie.
    Gdybym wcześniej wiedział, że będę musiał ciąć sklejkę w domu zaopatrzyłbym się w narzędzia. A tak to została mi ręczna piłka, którą wziąłem z działki.
    20 minut i niezliczoną ilość pisków dzieci później sklejka została przecięta na 2 części. Ta mniejsza posłuży kiedyś za fajną półkę.

  3. Czas wymierzyć otwory. Wiedziałem, że chcę mieć ich dużo. Na szerokość są więc co 20 cm a na długość co 10 cm z przesunięciem 10 cm. W ten sposób powstało coś na kształ szachownicy, w jednej linii 6 otworów a w drugiej 7. Od razu daję Wam lifehack. Warto do zaznaczania otworów wykorzystać mniejszy kawałek sklejki. Zaznaczyłem na nim co 10 cm kreskę tuż przy krawędzi. Na dużym kawałku sklejki również zaznaczyłem co 10 cm tuż przy krawędziach niewielkie kreski. I teraz przykładałem mały kawałek prostopadle do dużego w miejscach zaznaczonych i dokładnie wiedziałem gdzie mam mieć otwory. Znacznie przyspieszyło to mierzenie wszystkiego.



  4. Czas na wiercenie. Nakrętka pazurkowa M10 ma średnicę zewnętrzną 12 mm. Potrzebujemy więc wiertła 12. Żmudna praca, ale budujące jest to, że widać efekty. Ja otwory na śruby mocujące do ściany wywierciłem wiertłem 11. Z perspektywy czasu stwierdzam, że z powodzeniem mogłem użyć 12. Nie miałem żadnej frezarki, więc stożek na główkę śruby wykonałem jeszcze mniejszym wiertłem szlifując nim pod kątem tak, żeby główka śruby schowała się.



  5. Papierem ściernym przeszlifować wszystkie otwory. Obroty wiertła zawsze zostawiają jakieś poszarpania w drewnie, a że to dzieci będą głównie używać ścianki nie chciałem pozwolić sobie na żadne drzazgi. Jeśli są duże zadziory to najpierw przetrzeć je papierem o gradacji 120 a potem 180. Z tyłu nie musi być tak gładko, byleby otwór był cały odsłonięty. Do szlifowania koniecznie założyć maskę przeciwpyłową i okulary.



  6. Przeszlifować wszystkie krawędzie sklejki. Sklejka prosto ze sklepu jest niby gładka, ale w rzeczywistości wcale taka nie jest. Najpierw więc przeszlifowałem wszystkie boki sklejki a potem jeszcze od strony użytkowej zeszlifowałem delikatnie krawędzie robiąc delikatną fazę ok. 45°. Tak samo jak wcześniej najpierw papierem 120 a potem 180.

  7. Położyłem sklejkę w salonie na podłodze (bo tylko tam było miejsce) częścią użytkową do spodu. Wyjąłem 2 młotki i worek z nakrętkami pazurkowymi. Pokazałem jak wbija się i dałem "pobawić się" dzieciom. Zostawiłem z nimi żonę, żeby się wzajemnie nie powbijali ;) Po kilku nakrętkach już im się znudziło, więc dalej wbijałem sam. Sąsiadom chyba spodobała się taka muzyka, bo nawet swoje rytmy na kaloryferze wystukiwali :D Jakieś 1000 uderzeń później wszystko było gotowe.




  8. Zadzwonić do sąsiada i poprosić o pomoc. My podnieśliśmy sklejkę, a żona zaznaczyła na ścianie miejsca gdzie mają być otwory.

  9. Wywiercić otwory w ścianie. Miałem to szczęście, że w domu była mocna młotowiertarka, więc wiercenie zajęło mi chwilę zamiast godzin. Oczyścić otwory z pyłu i wbić do środka młotkiem kotwy.

  10. Włożyć śruby w otwory w sklejce, na nie jeszcze nałożyć dystanse docięte ze sklejki (wcześniej nawiercić w nich otwory, żeby śruba zmieściła się) i próbować trafić w otwory. Ja przykręciłem wcześniej 4 uchwyty do sklejki, żeby łatwiej było ją podnosić i trzymać. Oczywiście okazało się, że dół trafiliśmy, środek też ale góra mocno nie pasowała. Musiałem więc na szybko powiększyć otwory, ale jakoś poszło i góra też spasowała. Na początku tylko trochę przykręca się śruby, a dopiero jak wszystkie będą już choć trochę wkręcone w kotwy, można je dokręcić mocno.



  11. Teraz najprzyjemniejsza część czyli rozmieszenie uchwytów. Dajcie się ponieść fantazji. 

  12. Koniecznie wykonajcie testy obciążeniowe samemu zanim puścicie tam dzieci. Po ciężkiej pracy należy Wam się odrobina rozrywki :)

 

 

 

Autor: Paweł Bogusz

gru  26